cóż. nie wiem za bardzo, co pisać.. nie mam weny, ochoty. nie chce mi się po prostu.
ale muszę po prostu jakoś..
moje sny mnie rozpierdalają, że się tak wyrażę niegrzecznie..
jedna noc - W. mój były chłopak, w którym jestem strasznie zakochana.
kolejna noc - D. mój drugi były chłopak, z którym byłam niedawno, w sumie chyba tylko po to, żeby zapomnieć o W. co i tak się nie udało..
trzecia noc - Ł. mój najlepszy przyjaciel. taki brat z wyboru, a i tak wszyscy twierdzą, że ze sobą kręcimy..
nice, śnią mi się chłopcy, z którymi miałam bliższy kontakt chyba.. ciekawa jestem, kogo tej nocy do mnie przywieje..
za cholerę nie mogę znaleźć sobie miejsca. mam tyle rzeczy na głowie, że nie wiem od czego zacząć, więc w rezultacie nie zaczynam niczego. najlepsze chyba rozwiązanie..
wróciłam z dworu, nie rozumiem, czemu wszyscy muszą w sobotę pić kompletnie pijani. po dwóch godzinach bujania się z naprutymi jak szpaki typami będąc jedyną trzeźwą osobą, stwierdzam, że przeraża mnie fakt, że widzę, co alkohol robi z ludźmi. no ale cóż zrobić. zostaję abstynentką i rura dalej przez życie.
bye.
sobota, 12 marca 2011
czwartek, 10 marca 2011
10 marca.
chujnia. totalnie wręcz. bo ja tego nie ogarniam. niby jest spoko, jak zawsze, ale ja się dzisiaj u P w domu czułam jak jakaś obca.. czuję, że nasza przyjaźń się rozpieprza.. ciężko mi z tym.. no ale cóż zrobić..
śnił mi się w tę noc W. pocałował mnie w tym śnie kilka razy.. dziwne, dziwne.. a może ktoś się zna na znaczeniu snów? co może oznaczać, jeśli śnił mi się mój były partner.?
teraz K. denerwuje mnie ta persona jak mało kto.. rozpieszczony w chuj bachor. nic więcej na ten temat do powiedzenia nie mam.. jak sobie pomyślę, że jutro znowu cały dzień mam z nią wytrzymać, to aż mi się jakoś tak słabo robi.. mam zamiar być chyba chamska dla niej, bo normalnie do niej nie dociera jak się do niej mówi.. bo ona chce inaczej.. no chuj mnie strzela, że się tak brzydko wyrażę..
a tak właściwie, to martwię się o Ł. byłam w sobotę w szpitalu. obiecał mi, że jeśli ja nie mogę być przy nim i go pilnować, to sam będzie. i nie będzie przeginał. i jak się skończyło? gigantyczne ilości wypalonego zielska, masakryczne ilości spożytego alkoholu i kilka kresek amfetaminy. nie mam pytań.. i jeszcze straszna kłótnia w niedzielę rano o tę noc.. ale nie, to nie było przegięcie, on był normalny, każdy może spróbować, itp, itd.. to przecież ja przeginam.. nie mam podstaw, żeby się denerwować przecież, ćpanie jest całkowicie normalne w codziennym życiu człowieka.. no proszę was.. on ma 17 lat dopiero.. chyba przegięcie, nie? no ale cóż.. co ja mogę mu zrobić? no nic.. jak bym była dziewczyną jego, to co innego by pewnie było.. ale jestem tylko najlepszą przyjaciółką. on jest dla mnie tylko jak brat. nic takiego.. no kurde, no..
znowu myślałam dużo o W. jak codziennie w sumie.. ale co ja mogę zrobić? no nic. a on sobie doskonale radzi z brakiem myślenia o mnie.. tak mi się wydaje przynajmniej.. i ten, ciężko jest ogólnie trochę.
a wracając do P. nie rozumiem tego, czemu tak jest dziwnie teraz.. bo się nie kłócimy, ani nic.. ja po prostu mam wrażenie, że to się psuje już totalnie.. i nie wiem, czy mam rację, czy jej nie mam.. niby gadamy ciągle już o tym, co będziemy robić jak się ociepli już na dobre, planujemy wakacje.. ale co z tego? znając życie, nie będzie tak jak teraz mówimy.. wtedy będzie miała innych znajomych, chociaż zarzeka się strasznie, że nie, że wakacje są dla mnie.. ale te słowa mnie jakoś nie przekonują do końca.. coś mi nie pasuje.. chyba się od siebie oddalamy.. już nie mamy za bardzo ze sobą kontaktu.. cholerka..
prześpię się z tym kolejną już noc.. może coś mi do głowy wpadnie..
żegnam.
śnił mi się w tę noc W. pocałował mnie w tym śnie kilka razy.. dziwne, dziwne.. a może ktoś się zna na znaczeniu snów? co może oznaczać, jeśli śnił mi się mój były partner.?
teraz K. denerwuje mnie ta persona jak mało kto.. rozpieszczony w chuj bachor. nic więcej na ten temat do powiedzenia nie mam.. jak sobie pomyślę, że jutro znowu cały dzień mam z nią wytrzymać, to aż mi się jakoś tak słabo robi.. mam zamiar być chyba chamska dla niej, bo normalnie do niej nie dociera jak się do niej mówi.. bo ona chce inaczej.. no chuj mnie strzela, że się tak brzydko wyrażę..
a tak właściwie, to martwię się o Ł. byłam w sobotę w szpitalu. obiecał mi, że jeśli ja nie mogę być przy nim i go pilnować, to sam będzie. i nie będzie przeginał. i jak się skończyło? gigantyczne ilości wypalonego zielska, masakryczne ilości spożytego alkoholu i kilka kresek amfetaminy. nie mam pytań.. i jeszcze straszna kłótnia w niedzielę rano o tę noc.. ale nie, to nie było przegięcie, on był normalny, każdy może spróbować, itp, itd.. to przecież ja przeginam.. nie mam podstaw, żeby się denerwować przecież, ćpanie jest całkowicie normalne w codziennym życiu człowieka.. no proszę was.. on ma 17 lat dopiero.. chyba przegięcie, nie? no ale cóż.. co ja mogę mu zrobić? no nic.. jak bym była dziewczyną jego, to co innego by pewnie było.. ale jestem tylko najlepszą przyjaciółką. on jest dla mnie tylko jak brat. nic takiego.. no kurde, no..
znowu myślałam dużo o W. jak codziennie w sumie.. ale co ja mogę zrobić? no nic. a on sobie doskonale radzi z brakiem myślenia o mnie.. tak mi się wydaje przynajmniej.. i ten, ciężko jest ogólnie trochę.
a wracając do P. nie rozumiem tego, czemu tak jest dziwnie teraz.. bo się nie kłócimy, ani nic.. ja po prostu mam wrażenie, że to się psuje już totalnie.. i nie wiem, czy mam rację, czy jej nie mam.. niby gadamy ciągle już o tym, co będziemy robić jak się ociepli już na dobre, planujemy wakacje.. ale co z tego? znając życie, nie będzie tak jak teraz mówimy.. wtedy będzie miała innych znajomych, chociaż zarzeka się strasznie, że nie, że wakacje są dla mnie.. ale te słowa mnie jakoś nie przekonują do końca.. coś mi nie pasuje.. chyba się od siebie oddalamy.. już nie mamy za bardzo ze sobą kontaktu.. cholerka..
prześpię się z tym kolejną już noc.. może coś mi do głowy wpadnie..
żegnam.
środa, 9 marca 2011
9 marca.
Tak, początek. Cóż, zacząć jakoś trzeba. nie bardzo wiem, jak mam pisać, żeby dało się to czytać w ogóle.. niby z polskiego najgorsza nie jestem, ale cóż..
Założyłam tego bloga, bo samo moblo już nie pomaga. Przez jakiś czas było spoko, pisałam tam, wszystko działało prawie tak, jak powinno. Ale już tak nie jest. już się nie układa.
Ale bez wywodów. do sedna.
Chciałabym opisywać tu swoje uczucia, to, co mi się przytrafiło, itp. Chcę się po prostu wygadać. Poprzedzam wasze prawdopodobne pytania - mam przyjaciół. Ale po prostu czuję, że coś jest nie tak jak powinno. Chcę to ułożyć.
Piszę jebane bzdury, jak to teraz czytam, ale pisać to ja średnio umiem, więc nie wymagajcie i tolerujcie w miarę możliwości.
Zastanawiam się, czy już dzisiaj opisywać wszystko jak jest. Ale stwierdzam, że się powstrzymam i wytrwam z tym do jutra może.
Może ktoś będzie na tyle odważny, żeby się pomęczyć nad czytaniem tego.
Sia.
Założyłam tego bloga, bo samo moblo już nie pomaga. Przez jakiś czas było spoko, pisałam tam, wszystko działało prawie tak, jak powinno. Ale już tak nie jest. już się nie układa.
Ale bez wywodów. do sedna.
Chciałabym opisywać tu swoje uczucia, to, co mi się przytrafiło, itp. Chcę się po prostu wygadać. Poprzedzam wasze prawdopodobne pytania - mam przyjaciół. Ale po prostu czuję, że coś jest nie tak jak powinno. Chcę to ułożyć.
Piszę jebane bzdury, jak to teraz czytam, ale pisać to ja średnio umiem, więc nie wymagajcie i tolerujcie w miarę możliwości.
Zastanawiam się, czy już dzisiaj opisywać wszystko jak jest. Ale stwierdzam, że się powstrzymam i wytrwam z tym do jutra może.
Może ktoś będzie na tyle odważny, żeby się pomęczyć nad czytaniem tego.
Sia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)