sobota, 12 marca 2011

12 marca.

cóż. nie wiem za bardzo, co pisać.. nie mam weny, ochoty. nie chce mi się po prostu.
ale muszę po prostu jakoś..
moje sny mnie rozpierdalają, że się tak wyrażę niegrzecznie..
jedna noc - W. mój były chłopak, w którym jestem strasznie zakochana.
kolejna noc - D. mój drugi były chłopak, z którym byłam niedawno, w sumie chyba tylko po to, żeby zapomnieć o W. co i tak się nie udało..
trzecia noc - Ł. mój najlepszy przyjaciel. taki brat z wyboru, a i tak wszyscy twierdzą, że ze sobą kręcimy..
nice, śnią mi się chłopcy, z którymi miałam bliższy kontakt chyba.. ciekawa jestem, kogo tej nocy do mnie przywieje..
za cholerę nie mogę znaleźć sobie miejsca. mam tyle rzeczy na głowie, że nie wiem od czego zacząć, więc w rezultacie nie zaczynam niczego. najlepsze chyba rozwiązanie..
wróciłam z dworu, nie rozumiem, czemu wszyscy muszą w sobotę pić kompletnie pijani. po dwóch godzinach bujania się z naprutymi jak szpaki typami będąc jedyną trzeźwą osobą, stwierdzam, że przeraża mnie fakt, że widzę, co alkohol robi z ludźmi. no ale cóż zrobić. zostaję abstynentką i rura dalej przez życie.

bye.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz